Pas na numer startowy Kalenji

W lipcu postanowiłem zacząć biegać. Co mnie do tego zachęciło? Hmm, no dobra, przyznam się:

– mało ruchu, siedzący tryb życia a co za tym przyszło ból pleców
– waga, która dobiła do 88 kg
– bardzo fajna odzież do biegania w Lidlu, w którym za niewielkie pieniądze udało się kupić koszulkę techniczną, buty, spodenki krótkie, spodenki długie, bluzę, kurtkę i czapkę na zimę 😉

biegi_endo

Od tamtego czasu biegam 3x w tygodniu i jest mi o wiele lepiej. Zacząłem też brać udział w pierwszych oficjalnych zawodach (10 km Bieg Niepodległości w WWA – 49:30 min!), gdzie każdy dostaje koszulkę, numer startowy i inne gadżety. Razem z numerem startowym dostaje się zawsze 4 małe agrafki, którymi przypinamy numer do koszulki.

Od razu byłem przeciwnikiem takiego „zabiegu”, wiedziałem że na pewno uszkodzę koszulkę agrafką a jak nie ja to ktoś inny.

Zacząłem się rozglądać za specjalnym pasem na numer startowy. No i nie uwierzycie… przyniósł mi go Mikołaj! 😉

P1100868

Pas jest bardzo fajny. Ma 3 „zaczepki”, które pozwalają na doczepienie numeru startowego oraz 6 „dziurek” na żele energetyczne a zapinany jest na bardzo dobrze działającą klamrę.

Na początku pas wydawał się idealny… dopóki nie chciałem założyć na niego jakiegoś numeru startowego. Numery startowe najczęściej występują w dwóch wersjach: mogą nie mieć żadnej dziurki na agrafki a mogą też mieć 4 dziurki na agrafki.

P1100872

Jeżeli mamy numer startowy bez dziurek to karteczkę nadziewamy na pas i problem z głowy. Gorzej jak mamy numer startowy już z dziurkami. Gdybyśmy chcieli nie niszczyć go i wykorzystać istniejące dziurki… nie da rady bo „zaczepki” z pasa na numer startowy są za blisko siebie. Nie uda się nam wbić zaczepki bez niszczenia numeru.

Tutaj przebity numer startowy:

P1100874

Jeżeli zależy nam, żeby numery startowe były „nienaruszone” musimy albo nabyć wprawy we wbijaniu agrafek w koszulki techniczne albo kupić pas, który ma szerszy rozstaw „zapinek”. Widzieliście może taki? :>

Ogólnie pasek jest dobrze zrobiony i na pewno będzie idealnie „robił robotę” ale osobiście chciałbym, żeby moje numery startowe były nieprzebite. Czekam na półmaraton w Warszawie pod koniec marca 2014. Dam Wam znać jak spisał się podczas zawodów. No albo wcześniej, podczas któregoś z moich treningów.

A dla zainteresowanych pasek jest do kupienia w Decathlon za niecałe 20 zł 😉

Kategoria: bieganie, recenzja