„Jednym kliknięciem. Historia Jeffa Bezosa i rosnącej potęgi Amazon.com”. Richard L. Brandt

Kilka tygodni temu na stronie Wydawnictwa Helion.pl ukazała się książka „Jednym kliknięciem”, która opisuje historię Jeffa Bezosa, osoby, która wymyśliła Amazon. Jako że jestem stałym klientem Amazon.co.uk gdyż korzystam z ich opcji Super Savier Delivery (gdy mam zamówienie powyżej 25Ł to przesyłka produktów do Polski jest gratis) bardzo chciałem przeczytać książkę.

Udało mi się ją dostać od Helion;) I to jest jak na razie pierwsza e-książka, którą recenzuję. Co w niej znajdziemy? Zapraszam Was do przejrzenia poniższej recenzji:

20130225_145845
Na początku książki dowiadujemy się trochę o życiu osobistym Jeffa Bezosa (np. że nazwisko Bezos ma po drugim mężu swojej matki –  imigrancie z Kuby, który dzięki uporowi i chęci nauki ukończył studia inżynierskie i pracował w Exxon), oraz o tym, że już od młodych lat przejawiał ponadprzeciętny poziom inteligencji.

Bezos na początku swojej edukacji zakochał się w fizyce (zarabiał jedne z pierwszych pieniędzy na organizowaniu zajęć dla dzieci interesujących się zjawiskami fizycznymi). Gdy zauważył, że na studiach nie może być doskonały we wszystkim (byli lepsi od niego w dziedzinie fizyki) spróbował informatyki. I tu się wszystko zaczęło;)

Robił programy ułatwiające analizy bankowe finansistom ale nadal chciał zrobić coś, dzięki czemu będzie sławny. Po 1-2 latach znudziła mu się ta praca i mimo, że rozsyłając swoje CV headhunterom nie chciał aby znowu pracować w finansach, przyjął pracę w interesującej firmie D.E. Shaw, która także pomagała maklerom w szybszym obracaniu pieniędzmi przy wahaniach giełdy.

Pracując w D.E. Shaw dostał polecenie, żeby sprawdzić, co to jest ten „Internet”, narzędzie, które rok do roku wzrastało w tamtym czasie o 2300%! Bezos wtedy zauroczył się Internetem, jego możliwościami i wiedział, że aby się wzbogacić, trzeba go wykorzystać. Zrobił analizę dostępności produktów inwestycyjnych i wyszło mu, że bardzo dobrą inwestycją będzie stworzenie internetowej księgarni. Nie zgodził się w to inwestować szef D.E. Shaw i Bezos postanowił w 1994 roku odejść z firmy.

Jak wyglądała ta analiza dostępności produktów inwestycyjnych? Bezos sprawdził czy produkt, z którym chce związać swoją przyszłość to znany produkt; czy rozmiary rynku na którym można z nim działać jest duży; czy ma konkurencję; czy łatwo jest pozyskiwać asortyment; czy łatwo jest stworzyć bazy danych oferowanych tytułów; czy jest możliwości oferowania atrakcyjnej ceny; jaki jest potencjał internetowy.

W kolejnym rozdziale czytamy o tym jak na początku się organizował Amazon, jak to się stało ze firma rozpoczęła swoją działalność w Seattle a nie w Dolinie Krzemowej i jaką w tym wszystkim odegrał rolę Microsoft. Dodatkowo widzimy jak Bezos organizował pierwszych pracowników, skąd czerpał pieniądze na działanie firmy i dlaczego od rodziny;)

W kolejnych rozdziałach czytamy o tym, jak Amazon zyskiwał popularność wśród internautów, jak, dzięki np. wpisom w katalogach Yahoo ilość zamówień wzrastała lawinowo, w jaki sposób mógł oferować książki o 30-40% tańsze nić księgarnie (nawet te, które proponują tańsze książki – w marketach).

Następnie czytamy o okresie w którym Amazon poszukiwał inwestora, jak Bezos szukał firmy mogącej zaoferować najlepszą wycenę, jak przygotowywali się i jak weszli na giełdę. W tym samym czasie ciągle się rozrastali, wprowadzili interesujące opcje w rekrutacji, powiększali obszar własnego biura i postanowili stworzyć swoje pierwsze magazyny z książkami.

W kolejnych rozdziałach widzimy jak Amazon rozszerza swoje asortymenty i daje możliwość kupienia też płyt dvd i filmów video. Dokonuje też pierwszych przejęć, min serwisu IMDb i innych serwisów które pomogą ulepszyć obsługę klienta na poziom idealny, bez żadnych skarg.

Następnie Bezos zainteresował się ekspansją na rynki europejskie – UK i Niemcy. Miał nawet propozycje współpracy z największym wydawcą z Niemiec ale ją odrzucił. Inwestor zainwestował więc w konkurenta Barnes & Noble i pomógł mu w ciągu 12 miesięcy zwiększyć zyski 3x. Amazon zwiększył w tym samym czasie zyski 3,5 raza do ponad 200 mln dolarów… 😉

Amazon zaczął przejmować firmy dzięki którym mógł oferować sprzęt sportowy, biżuterię, prezenty ślubne, oprogramowanie, wyposażenie wnętrz i inne. Zmieniono później także logo Amazon na wyraz „Amazon” w którym od A do z pociągnięta została linia – użytkownicy mogą kupować wszystko. Nieraz nie od samego Amazonu bo sklep pozwolił innym firmom na sprzedaż swoich produktów za pośrednictwem Amazon.com w zamian za 5-25% marżę. Może to się wydać niektórym dziwne, ale dzięki temu sprzedaż zawsze odbywała się na Amazon a nie na innym serwisie.

W 2000 pękła bańka dotcomow, co oznaczało że wiele firm opartych tylko na necie upadło. Amazon nie upadł, ceny akcji spadły ale wzrost firmy osiągnął tylko… 68% – przychody to 2,1 mld a straty to 1,4 mld:)

Na kolejnych kartach książki czytamy o powstaniu czytnika eBooków Kindle, który miał zrewolucjonizować czytelnictwo. Wielu analityków nie wróżyło temu wielkiej przyszłości ale dzięki dopracowaniu czytnika, wykorzystaniu technologii eInk, stał się on źródłem znacznych przychodów Amazon (sprzedaż czytnika ale też sprzedaż e-książek)

Dalej w książce mamy informacje na temat tego jakim managerem jest Bezos w oczach swoich obecnych i byłych pracowników, czemu chwalił się oszczędnością ale nieraz kupował rzeczy droższe ale wyglądające jak tańsze:) Następnie czytamy o tym, jak zajmowali się chmurą, jak powstawała koncepcja chmury Amazonu, tego jak wykorzystują ja teraz inne serwisy jak Netflix.

Na zakończenie dowiadujemy się, że Bezos nie osiada na laurach i nie myśli tylko o sprzedawaniu w Amazo.com – interesują go loty w kosmos, pasażerskie loty, na które mógłby pozwolić sobie mniej więcej każdy;)

Podsumowanie
Książka wciąga niesamowicie. Przeczytałem ją w ciągu 5 dni w czasie jazdy do i z pracy. Jestem pełny podziwu dla Bezosa za jego instynkt przedsiębiorczości i zmysł przewidywania tego, co w przyszłości będzie przyciągało internautów przed ekrany komputerów. Warto przeczytać książkę, polecam.

Kategoria: helion, recenzja